Strony

2011-01-20

"Muzeum niewinności" Orhan Pamuk

"Opowieści mające szczęśliwe zakończenie nie zasługują bowiem na więcej niż kilka zdań!" to zdanie które znajdujemy na 659 stronie powieści. I dlatego właśnie ma ona ponad 700 stron. "Muzeum niewinności" zaczyna się od romansu, jaki nawiązuje się między głównym bohaterem, który właśnie ma się zaręczyć, 30-letnim Kemalem, a jego daleką, "ubogą kuzynką" Füsun. Z ich regularnymi spotkaniami trwającymi zaledwie półtora miesiąca mamy do czynienia na pierwszych 200 stronach. Potem nie dzieje się nic...

Nic, co można byłoby opowiedzieć bez odwoływania się do zapachów, kolorów, kształtów, spojrzeń i, przede wszystkim, przedmiotów. Przedmioty są tutaj najważniejsze, jako nośniki ulotnych chwil, mini-wehikuły czasu zdolne do przenoszenia nas tam, gdzie kiedyś byliśmy szczęśliwi. Na uwagę zasługują także próby wskrzeszenia zainteresowania muzeami, tymi mniej znanymi, ze skrzypiącą podłogą i strażnikami, którzy z przejęciem opowiadają o eksponatach. Podobnie z obroną kolekcjonerstwa, zbieractwa. Jest ono sensem, ale "zamiast czegoś", jest przesytem, który ma wypełniać jakąś pustkę.

Ta lektura przede wszystkim boli. Jakkolwiek patetycznie to brzmi, nie jest to ból, który wywołuje łzy, wspomnienia. To jest ból współczucia, nie tylko dla bohatera, obsesyjnie pragnącego być przy Füsun, by tylko na nią patrzeć, tracąc przy tym narzeczoną, przyjaciół, kontrolę nad firmą, a wreszcie godność. To jest ból współczucia samemu sobie, że nigdy się nie potrafiło być aż tak nisko, ani nigdy tak wysoko, jak Kemal. A jeżeli się zdarzyło, to gdzieś to zaginęło, przepadło. Nie powstało żadne muzeum...

"A przecież jeśli rzeczy, których się wstydzimy, wystawić w muzeum, natychmiast zmienią się w rzeczy będące powodem do dumy."

Ale to chyba jednak dobrze. Muzeum to nie jest życie. To tylko miejsce w którym nie ma Czasu.

Nie spodziewałam się tego, że historia skończy się właśnie tak, chociaż jest w tym coś banalnego. Ale banał w stylu Pamuka, to "banał odarty z banalności", powrót pierwotnych emocji, odruchów. Jego banały mówią: "Jeśli to jest gorące, to oparzysz się". I parzysz sobie rękę. A potem płaczesz, tak jak płakałeś wcześniej z tysiąca innych, znacznie bardziej skomplikowanych powodów. Ale powody dla których reagujemy na "banały" Pamuka tak emocjonalnie jest jasny, jest prosty. Jest równie oklepany, ale nieśmiertelny jak róża. Nie wiem jak on to robi.

Najwyraźniej tak już zostanie, że zawsze kiedy piszę o książkach tego pisarza, to włącza mi się ton podniosły i melancholijny. W jego przypadku nie umiem go wyłączyć. Nie chcę.

10 komentarzy:

makneta pisze...

Tym bardziej chcę przeczytac!

D. pisze...

chyba przeczytam.. :) zaciekawiła mnie ta recenzja, a Pamuka nie znam jeszcze w ogóle... :)

pani Katarzyna pisze...

Bardzo, bardzo polecam :)

snoopy pisze...

Już od dawna bierze mnie chętka na Pamuka, ale jakoś nie mogę się zdecydować, który tytuł wziąć do ręki. Może właśnie "Muzeum niewinności"? A co Ty byś radziła, pani Katarzyno?

pani Katarzyna pisze...

No ja, pomimo mojego emocjonalnego zaangażowania, jestem tak naprawdę amatorką, bo czytałam jak na razie tylko 4 jego książki. Pierwszą był "Śnieg", coś cudownego, ale sporo w tej powieści polityki, nie każdy to lubi. Więc może "Nazywam się czerwień"? Ciekawa wyprawa w świat miniaturzystów, barw, złota, chciwości i cóż, miłości ;) Nie brakuje tam smaczków typu: w jednym rozdziale narratorem jest czerwień, w innym narysowane drzewo, albo pies. Chyba właśnie tę jego powieść poleciłabym na początek. Ale przypominam, że to tylko spośród tych czterech, które przeczytałam ;D

blackmilk pisze...

Cieszę się ogromnie z tej recenzji, tym bardziej, że wczoraj spontanicznie zakupiłam właśnie ten tytuł Pamuka ;)

kasandra_85 pisze...

Chętnie przeczytam :) Zapisałam ją już na długaśną listę "do kupienia". Pozdrawiam!

Isabelle pisze...

Cieszę się, że tu trafiłam i przeczytałam recenzję, bo od dawna zastanawiam się nad zakupem tego tytułu :)

Lirael pisze...

Fantastyczna recenzja. gratuluję!
Niestety, "Nowe życie" Pamuka nie zmotywowało mnie szczególnie do poznawania kolejnych dzieł tego pisarza.
po Twojej recenzji chyba zweryfikuję swoje uprzedzenia. :)

pani Katarzyna pisze...

Szczerze powiedziawszy jestem przerażona, że tylu ludzi zachęciłam do lektury :D A co jak Wam się nie spodoba? Nie bijcie wtedy! :D